10/29/2014

Top Freya Active - recenzja*


Miałam testować go przez miesiąc, jednak z wielu powodów recenzję piszę po trzech. I śmiem twierdzić, że dobrze się stało, bo opinia będzie lepsza teraz aniżeli jeszcze miesiąc temu ;)

Kilka faktów na początek:
Model: Active Electric Black Moulded Crop Top Sports
Skład: 62% Poliester, 31% nylon piliamide, 7% elastan
Opis: Mocno zabudowany top sportowy, z profilowanymi miseczkami i fiszbinami. Szerokie, regulowane ramiączka z możliwością spięcia ich z tyłu (jak do bokserki). Fioletowa wstawka z przodu + obszycie w tym samym kolorze, wykonanie porządne i estetyczne. Zapięcie na podwójną haftkę z tyłu z czteropoziomową regulacją.
Na stronie producenta można znaleźć informację, że podczas tworzenia tej serii topów prowadzono badanie wśród kobiet o obfitych biustach i w wielu wymiarach. Zainteresowani mogą poczytać na stronie Freya.



Zanim przejdę do wydania wyroku opiszę pokrótce przez co top musiał przejść:

- Dynamiczne aerobowe rozgrzewki i intensywne treningi HIIT, czyli dzikie poskoki, skipy, burpees, gwałtowne ruchy, itp.
- Ćwiczenia statyczne, siłowe, yoga i inne rodzaje turlania się po dywanie.
- Spacery, jazda rowerem po bezdrożach i w końcu… bieganie!
- Pranie – zazwyczaj piorę topy ręcznie, bo po prostu nie chcę ich niszczyć, jednak stwierdziłam, że jak test to test – prałam do oporu!
Test poprzedziła wizyta u brafitterki, która dobrała mi idealny romiar. Taka współpraca się chwali!

Top jak najbardziej się sprawdził. Choć przyznam szczerze, że podchodziłam do testu z dystansem, bo po pierwsze: nie sądziłam, że cokolwiek jest w stanie przebić mój dotychczasowy ideał (Shock Absorber), a po drugie: byłam pewna, że haftki będą mi się wpijać w plecy podczas ćwiczeń na macie.
Pierwsze wrażenie? Trochę dziwnie się czułam, bo top jest bardzo zabudowany, tzn. taki mi się wtedy wydawał, teraz odnotowuję to na duży plus. Niestety bądź stety uważam, że mam dość spory biust. Dla kogoś kto całe życie miał z przodu plecy, pojawienie się biustu oznacza treningową drogę przez mękę. Freya sprawdza się idealnie. Dobrze wyprofilowane miseczki, dzięki którym piersi nie są ściśnięte jak filety z kurczaka na tacce w Kerfurze. Ty skaczesz, a biust jest na swoim miejscu. Brak jakiegokolwiek dyskomfortu i idealna amortyzacja.
Na początku miałam problem z przyzwyczajeniem się do zapinania z tyłu, jednak dość szybko to opanowałam. Takie zapinanie ma ogromy plus już po treningu. Ściąganie ze spoconego ciała topu elastycznego to istna katorga. Zdjecie Freyi zajmuje sekundę. 


Top zapewnia doskonałe podtrzymanie i amortyzację. Zarówno podczas dzikich HIITów, jazdy na rowerze po wybojach, jak i długich wybiegań. A haftki wcale nie wbijają się w plecy podczas ćwiczeń w parterze, no chyba, że ćwiczy się na podłodze bez maty.
Czy znajduję jakieś minusy?
Po jednym z treningów top zafarbował koszulkę! Ćwiczyłam w pozycji na plecach, a po treningu zobaczyłam odciśnięty ciemnym kolorem kształt topu. Bez śladu zeszło w praniu i już nigdy więcej top nie zafarbował. Nie wiem, czy wynikało to z jego ‘nowości’, połączenia potu i materiału, czy jeszcze czegoś innego. To pozostanie dla mnie zagadką na zawsze…
Po kilku praniach zobaczyłam, ze z topu wyszło kilka nitek, urwałam je, bez szkody dla samego topu. Od tego czasu Freya się nie sypie i sprawuje się tak samo dobrze jak na początku.
Odnoszę też wrażenie, że materiały, z których korzysta Freya nie 'łapie' potu i przykrych zapachów. Co tu dużo mówić – nie wali spoconym dzikiem nawet po kilku treningach! (No chyba, że ktoś nie używa antyperspirantu, ale do tego się nie posunę, nawet dla potrzeb testowania). 

Podsumowanie:

Plusiki:
    + wygoda przy zakładaniu i zdejmowaniu, szczególnie ze spoconego ciała
    + idealne trzymanie, amortyzacja i komfort użytkowania
    + trwałość, nawet przy częstym praniu w pralce
    + estetyczny wygląd i długie utrzymywanie świeżości
Minusiki:
    - podczas treningu (przed pierwszym praniem!) zabrudził koszulkę
    - mała regulacja długości ramiączek

    OCENA KOŃCOWA :   9/10
I to tyle! Na stronie Freya dostępne są też inne warianty kolorystyczne. I nie powiem, marzy mi się nowy, w jakichś odjechanych barwach! Może zażyczę sobie pod choinkę? :)



* Wpis powstał we współpracy z firmą Freya, nie jest jednak przez nią sponsorowany. Recenzja jest w 100% subiektywna! :D

1 comment:

Natalia Narowska said...

Nie wspomniałam o tym w swojej recenzji, ale faktycznie stanik nie przejmuje przykrego zapachu :) Co do brudzenia to nie wiem, być może dlatego, że ćwiczyłam tylko w nim (w domu :D) nie zauważyłam farbowania, najważniejsze, że się to nie powtórzyło :)

Co do kolorów to fuksja z nowej kolekcji jest MEGA :)