6/04/2014

Niepieczony chleb - Habżyki

 

Jak to, niepieczony? Że co, surowy? Że trzeba go sobie samemu upiec? Nic z tych rzeczy!
Dzięki uprzejmości firmy 42 Degrees przez ostanie dni, miałam okazję się tym cudeńkiem zajadać, dziękuję!

Habżyki, bo o nich mowa,  to chleb i nie-chleb w jednym.
Nie zawierają bowiem ani grama zbóż. I to różni je zasadniczo od chlebów czystoziarnistych (zawierających choćby płatki owsiane). Ich głównym składnikiem jest siemię lniane. I z tego surowca wynika druga różnica, czyli sposób 'pieczenia'. Tradycyjne pieczywo wypieka się w temperaturze ok 200°C, natomiast Habżyki, jak sama nazwa (42° Raw and Happy) wskazuje - w 42 stopniach. Kto uważał na biologii wie, że w wyższej temperaturze rozpadowi ulega struktura białkowa. Dlatego w Habżykach zachowane jest wszystko, co najlepsze - witaminy, minerały, białka i enzymy. Ba, w ulotce dołączonej do Habżyków napisane jest, że w odpowiednich warunkach kromki mogą zakiełkować! To się nazywa prawdziwe Raw Food ;)
Ponadto chlebki są gluten, soja, jaja, konserwanty i nabiał free, eko, bio i na pewno nie GMO ;) Raj dla wszystkich nękanych alergiami i nietolerancjami.

Nie ukrywam, że spontanicznemu zachwytowi i radości, że będę mogła je 'testować' towarzyszyła też nutka podejrzliwości. Niczym niewierny Tomasz - uwierzyłam, gdy dotknęłam. Opakowania. I kiedy przeczytałam skład. Jestem pod wrażeniem. Z resztą, zobaczcie sami: 

 



Informacje techniczne (bardzo techniczne :P) :
To, co zrobiło na mnie dobre wrażenie na samym początku to opakowanie. Produkt w 100% naturalny, zatem i opakowanie pochodzi z odzysku. Do tego jest po prostu ciekawe, oryginalne. I uśmiechnięte :)  70-gramowy kartonik zawiera 6 kromek, zapakowanych w dwie saszetki - bardzo fajne rozwiązanie.
Habżyki są źródłem białka (aż 24g/100g), złożonych węglowodanów, nienasyconych tłuszczów, kwasów omega 3,6 i 9, naturalnych lignanów (fitoestrogeny lniane, więcej tutaj) i końskiej dawki błonnika (33g/100g). Minusikiem może być ich kaloryczność (do 506kcal/100g), którą podbijają tłuszcze, jednakże są to te dobre dla nas, nienasycone tłuszcze, a same kromki są bardzo lekkie.
O,
à propos samych kromek - myślałam, że będą twarde jak skała i połamię na nich zęby, a okazało się, że były cudownie chrupiące, ale nie kruszyły się, spokojnie przeżyły w mojej torbie kilka godzin do przerwy na uczelni ;)
By w pełni wykorzystać moc błonnika zawartego w chlebku, producent zaleca spożywać je popijać płynami. Zgadzam się. Z piciem 'lepiej wchodzą', błonnik pęcznieje w żołądku,a my jesteśmy syci nawet na kilka godzin :)

Habżyki dostępne są w trzech następujących smakach:



Ciężko wybrać ulubiony, bo każdy miał swoje najlepsze zastosowanie. I tak:

Pomidor i Bazylia najlepiej smakowały mi z pastą twarogową. Genialne połączenie!



Cebula i Czosnek idealnie komponowały się z sałatką, stanowiąc idealną alternatywę grzanek. Gdybym miała przyznać pierwsze miejsce, to chyba byłby to właśnie ten smak. Czuć aromat i posmak cebulowo-czoskowy, ale bezbłędnie wyważony. Dodanie czosnku do czegokolwiek często kończy się zabiciem smaku całej potrawy, w przypadku mojej sałatkui, smak został tylko podkreślony. Nie lubię intensywnie doprawionych czosnkiem dań, dlatego Habżyki mocno tutaj plusują. Do tego nie straszy się oddechem po ich zjedzeniu :)


 
Słonecznik i Len to opcja najbardziej neutralna. Super zgrały się z waniliowym twarożkiem i kremem czekoladowym z awokado. Będą pasowało do absolutnie wszystkiego.


Z racji moich lingwistycznych ciągotek, na duży plus odnotowuję również równoległe prowadzenie stron i fanpage'ów w trzech językach: polskim, angielskim i niemieckim. Z doświadczenia wiem, że prowadzenie jednego wymaga sporo wysiłku i jest czasochłonne, tym bardziej duże brawa za świetną inicjatywę.

Podsumowanie:

Ogromne zaskoczenie, Habżyki to coś, czego jeszcze w życiu nie jadłam. Zrobione z siemienia lnianego i naturalnych dodatków, mają swój niepowtarzalny i oryginalny smak, który trudno do czegokolwiek porównać. Jeśli ktoś lubi siemię, nie będzie kręcił nosem ;) Z racji tego, że pieczywo nie jest tak neutralne jak zwykły chleb, polecam jeść je z lekko przyprawionymi dodatkami - w ten sposób Habżyki podkreślą ich smak, zamiast się z nim kłócić.
Minusem może być cena, które oscyluje w okolicy 10 złotych. Nie ma się co oszukiwać, taka jest domena produktów bio i eko. Sam proces ich produkcji, zdaje się być kosztowny. Pieczenie w 42 stopiniach to na dobrą sprawie wielogodzinne suszenie w specjalnych piecach, do tego eko surowce. Akurat ja rozumiem to doskonale. Nie przyznaję się nikomu, ile potrafię wydać na składniki, do moich potraw ;)
Jedyne, co mi się naprawdę nie podoba to to, że Habżyki znalazły mnie, a nie ja je. W końcu to ja jestem od wyszukiwania zakupowych perełek! ;)
Więcej informacji, miejsca, w których można nabyć niepieczone chlebki znajdziecie na stronie:
http://42degrees.eu
 
A teraz przepis na Sałatkę z Habżykami:
Składniki: (na 1 porcję)
1-2 kromki Habżyków (polecam cebulowo-czosnkowe!) 1/4 sałaty lodowej/ lub 2 garści mixu sałat, 3 rzodkiewki, pół świeżego ogórka, kilka łyżek zielonego groszku, ugotowane jajo.
 

Sos: kilka łyżek oliwy, 2 łyżki octu jabłkowego, trochę wody, papryka słodka, chilli, estragon, drobno posiekana ćwiartka awokado.

Sałatę i pokrojone warzywa wymieszać w misce razem z połamanym na mniejsze kawałki Habżykami na wierzch ułożyć jajo, polać przygotowanym sosem. I jeść!




Polecam!
Kefir.

11 comments:

setterka said...

Wydają się fajne pod względem składu,ale słyszałam że cena nie jest aż tak zachwycająca?:D

jerry w said...

10 zł za 70 g czyli 6 kromeczek. Troooochę drogo. :D

I can be fit said...

Za zdrowe zazwyczaj płaci się więcej (dlatego większość społeczeństwa jest zmuszona jeść śmieci) - przykre to:( Ale choć raz na spróbowanie na pewno kupię, jeśli kiedykolwiek natrafię w sklepie;) Uwielbiam chleb, szczególnie chrupiący, uwielbiam ziarna i patrząc na same zdjęcia tych kromek, aż ślinka cieknie;d

Cassidy said...

Dycha nie dycha, lepiej się z rzadka rozpieścić takim chlebem niż burgerem w Macu, zajrzę do Kuchni Świata i zobaczę czy mają. Tylko nie wiem czy wybrać opcję pomidorową czy cebulową :)

Marta Łukasik said...

Cebulową :P

Travelling Milady said...

Właśnie czegoś takiego szukałam. Byle tylko cena była bardziej przystępna. Pozdrawiam.

doitbetter said...

Wyglądają idealnie! Szkoda, że tak drogo i słabo dostępne, ale od czasu do czasu można sobie pozwolić na taki zakup dla rozpieszczenia podniebienia:D

Anonymous said...

Cena z kosmosu moim zdaniem.

Małgorzata Poznańska said...

Ilu jeszcze człowiek rzeczy dobrych nie poznał w życiu, ciekawy ten chlebek ! :)

Królowa Karo said...

Ależ mi narobiłaś ochoty na taką sałatkę - chyba będę musiała spróbować tych habżyków.

Michał Świderski said...

Mój typ to smak pomidorowy