11/19/2013

Czytamy składy #1 - substancje słodzące

Update pod wpisem!

Wiecznie powtarzam (truję, wiem), jak ważne jest czytanie etykiet, przed włożeniem jakiegoś produktu do koszyczka. Potrafi to być czasochłonne, ba - upierdliwe, ale pamiętajcie, że robimy to w trosce o nas samych. Bogu dzięki, mamy jeszcze wpływ na to, co jemy :)

Dla mnie takie badanie opakowań jest przyjemnością / hobby (I'm weird, am I not?)  i zdecydowanie wolę to od latania po sklepach z ciuchami. Nie wspominając już o dzikiej satysfakcji płynącej ze znalezienia produktu nadającego się do spożycia :)

Jednak czytanie etykiety niczego nie zmieni, jeśli nie będziemy w stanie rozszyfrować tych dziwnych nazw wypisanych (zazwyczaj małym druczkiem) w składzie. A tu potrafią kryć się prawdziwe 'smaczki'. Czego dowodem może być zdjęcie, które jakiś czas temu wrzuciłam na facebook'owy profil KGB:



Tutaj aż 3 substancje słodzące: CUKIER, SYROP G-F, GLIKOZYDY STEWIOLOWE. 



Substancji sztucznych, dodatków smakowych, polepszaczy, stabilizatorów i konserwantów jest całe mnóstwo, dlatego wiedzę będziemy zdobywać stopniowo. Na pierwszy ogień idą SUBSTANCJE SŁODZĄCE - cukry i syropy. 




O cukrze wiecie już na pewno sporo. Dlatego nie będę wdawać się w szczegóły, a powiem tylko, pod jakimi nazwami może kryć się w składach. Najczęściej stosowany jest biały, rafinowany - dwucukier sacharoza (Tutaj możecie przeczytać więcej o jego szkodliwości). Inne formy cukru to glukoza, fruktoza (cukry proste) i maltoza (dwucukier otrzymywany z rozkładu skrobi).  Tutaj uważajcie. Wokół fruktozy urządzono swego rodzaju propagandę, że jest to niby panaceum na problemy cukrzyków, ponieważ ma niski indeks glikemiczny. Fakt, nie podnosi tak szybko poziomu glukozy we krwi jak zwykły cukier, jednak błyskawicznie metabolizowana jest do postaci trójglicerydów, a te z kolei magazynowane są pod postacią tkanki tłuszczowej (zwłaszcza w okolicach brzucha). Ponadto fruktoza hamuje działanie leptyny (w skrócie: jest to hormon informujący mózg, że już się najedliśmy), powodując uczucie ciągłego głodu.




Czasem zdarza się, że producent zaszaleje i zamiast białego rafinowanego cukru użyje cukru trzcinowego. Jeżeli jest nierafinowany (niepozbawiony melasy) to dobrze, niestety tej informacji na opakowaniu zazwyczaj brakuje. Melasa to też rodzaj substancji słodzącej, jest produktem ubocznym procesu produkcji cukru, zarówno z buraków, jak i trzciny. Zawiera od 38% (melasa trzcinowa) do 50% (melasa buraczana) sacharozy. Reszta to woda i inne związki (m. in. minerały takie jak żelazo, magnez, potas, wapń, sód, fosfor). Melasa wykorzystywana jest także jako barwnik (ma postać gęstego, ciemnobrązowego syropu). Można kupić ją w aptece lub sklepach ze zdrową żywnością. Tak teraz myślę, że piernik z melasą to byłoby coś... Ok, wracamy do tematu!




SYROPY: 


Syrop glukozowo-fruktozowy


Cud techniki. Genialny sposób na zmniejszenie kosztów produkcji. Bomba! I to dosłownie, tykająca. Jest słodszy i tańszy w produkcji od cukru, czyli bardziej wydajny. Do tego ma dłuższy termin przydatności do spożycia. Dlaczego jest niefajny? Ponieważ w procesie produkcji (jest otrzymywany ze skrobi kukurydzianej, która pod wpływem sztucznych enzymów i kwasów przetwarzana jest do formy syropu składającego się w zazwyczaj w 55% z glukozy, 42% z fruktozy i w 3% z innych cukrów) cukier pozbawiany jest wszelkich towarzyszących mu naturalnie substancji (białek, enzymów, witamin etc.). Czysta dawka kalorii, która nie niesie żadnej wartości odżywczej, a jedynie zaostrza nasz apetyt. Opublikowano już kilkanaście wyników badań. Jedne bagatelizują wpływ syropu glukozowo-fruktozowego na zdrowie (przykład), inne wykazują wyraźny związek między zwiększeniem jego spożycia a wzrostem liczby ludzi otyłych ( z co za tym idzie - miażdżyca, choroby serca, cukrzyca, problemy z układem ruchu). W jednym z badań stwierdzono, że syrop glukozowo-fruktozowy ma zdolność przestawiania metabolizmu wątroby tak, że wszystko to, co zostanie do niej później dostarczone zostanie przemienione w tłuszcz. Nie udało mi się niestety dogrzebać do publikacji tych badań. PAMIĘTAJCIE: wszystkie negatywne efekty dotyczą spożywania syropu g-f w zwiększonych ilościach. Haczyk polega na tym, że obecnie jest on niemal wszędzie. Ale to już temat rzeka...



Syrop oligofruktozowy

Dość świeża sprawa. Jak do tej pory spotkałam go tylko w jogurcie owocowym 0% od Jogobelli. W którymś musli w składzie widniała oligofruktoza. Na domiar złego w internecie szczątkowe informacje. Postanowiłam działać na własną rękę i napisać do dietetyka. Pierwsza pani dietetyk brzmiała, jakby odpowiedź skopiowała z wikipedii i nie wyrażała żadnych zastrzeżeń, co do spożywania syropu oligofruktozowego. Ba, wymieniała nawet jego zalety. Ja zawsze mam jakieś podejrzenia, zwłaszcza po przeczytaniu takiego naukowego bełkotu. Dlatego skierowałam zapytanie do innej pani dietetyk (przez portal abczdrowie.pl) i otrzymałam krótką, zwięzłą i zrozumiałą odpowiedź:


'Witaj, Syrop oligofruktozowy to polimer fruktozy - cukru owocowego. Nadaje produktom słodki smak. W organizmie (w jelitach) ulega strawieniu do fruktozy, która w wątrobie przekształca się w glukozę lub kwasy tłuszczowe. Zawiera kalorie i sprzyja otyłości' 

Bardzo dziękuję pani mgr Anecie Kościołek, a temat syropu oligofruktozowego uważam za zamknięty. 


Syrop ryżowy

Kolejna nowość. Natknęłam się na niego w składzie ciastek i batonów zbożowych firmy Ania i jakichś ciastek musli w Piotrze i Pawle.
Informacji w internecie niezbyt wiele, ale tutaj udało mi się co nieco wyczytać. Zawiera znacznie więcej węglowodanów złożonych niż inne syropy (klonowy, buraczany czy miód zawierają głównie cukry proste). W procesie produkcji dodawana jest do niego odrobina słodu jęczmiennego. Słód(=syrop) ryżowy zawiera też witaminy z grupy B. Kolejnym atutem jest fakt, że w odróżnieniu od melasy czy syropu klonowego ma łagodny smak, w zasadzie niewyczuwalny w potrawie. ALE - bo zawsze jest jakieś 'ale' - powyższe zalety odnoszą się wyłącznie do syropu produkowanego z nieoczyszczonych ziaren ryżu (ryż brązowy / naturalny), a tej informacji, próżno szukać na opakowaniach. Tutaj więcej info. Analogia do cukru rafinowanego (białego) i nierafinowanego trzcinowego. Warto pamiętać, że może i syrop ryżowy jest nieco lepszą alternatywą, to nadal zawiera sporo cukru i spożywany w nadmiernych ilościach może przyczyniać się do otyłości i chorób z nią powiązanych.



Syrop skrobiowy

Wytwarzany, jak sama nazwa wskazuje, ze skrobi, głównie ziemniaczanej. Powstaje w wyniku hydrolizy skrobi (rozpad do cząsteczek glukozy w wyniku ogrzewania z mocnymi kwasami). Stosowany głównie do produkcji sztucznego miodu, marmolad i innych wyrobów cukierniczych. Czyli kolejna dawka czystego, oczyszczonego, bezwartościowego cukru - puste kalorie. Organizm nie podejmuje żadnego wysiłku przy trawieniu, bo nie ma czego trawić! Takie 'smakołyki' spożywać mogą sportowcy przy ekstremalnym wysiłku, kiedy potrzebują błyskawicznego zastrzyku energii. Nam na co dzień takie bajery nie są potrzebne. Banan po treningu wystarczy :)

Zwróćcie uwagę, jak wysoko przetworzonymi produktami są te syropy. Im dalej od produktu wyjściowego, tym gorzej dla nas.
 

Oprócz powyższych istnieją także syrop z agawy, o którym powstał cały post i syrop klonowy. Nie pojawiają się one jednak w składach, jako substancja słodząca. Można je dostać w samodzielnych opakowaniach, tak jak miód. 

A tu fragment programu 'Jak to jest zrobione?' o produkcji syropu klonowego. 




Na tym kończę dzisiejszy wywód. Sporo wiedzy do przyswojenia. Pozostałe substancje rozpracuję w kolejnych postach.
Pamiętajcie! Im bliżej natury, tym lepiej ;) 


UPDATE:

Syrop ryżowy nie dawał mi spokoju. Niby jest w składzie ciastek ze zdrowej półki, wiadomo, że to nie to samo, co syrop gf i czysta glukoza. Jakiś czas temu zasięgnęłam porady dietetyka przez portal abczdrowie.pl:
'Syrop ryżowy. Znalazłam go w składzie produktów z półki ze zdrową żywnością. Sama już nazwa syrop mnie odstrasza. Czy ten ryżowy to takie samo zło jak glukozowo-fruktozowy?'
Otrzymałam odpowiedzi od trzech pań dietetyk. Przytaczam je w całości, każdy może wyrobić sobie własną opinię.

Mgr Iwona Mielcarek:
Witam, z pewnością syrop ryżowy nie jest tym samym, co syrop glukozowo-fruktozowy. Owszem, jest to zamiennik popularnej sacharozy, czyli białego cukru, ale jego wpływ na nasz organizm jest bardziej prozdrowotny. Uważa się, że obok stewii, ksylitolu (cukru brzozowego) i nierafinowanego cukru (czyli cukru trzcinowego) jest to jeden z lepszych zamienników popularnego, białego cukru. Syrop glukozowo-fruktozowy jest przyczyną otyłości, chorób cywilizacyjnych (cukrzyca typu 2, hipercholesterolemia, nadciśnienie) i jest bardzo podstępny, gdyż pobudza łaknienie . O syropie ryżowym nie znalazłam podobnych doniesień. Wręcz przeciwnie - syropy pochodzenia zbożowego poprawiają trawienie i zawierają cukry złożone, czyli rozkładają się powoli w organizmie nie powodując drastycznych skoków poziomu cukru we krwi (mają tzw. niski indeks glikemiczny) i takie produkty powinny przeważać w naszej diecie. Kolejna różnica- proces produkcji: o ile syrop glukozowo-fruktozowy jest tworem przetworzonej przemysłowo kukurydzy, to proces tworzenia syropu ryżowego jest długotrwały i oparty na działaniu naturalnych enzymów. A więc spokojnie może Pani jeść produkty zawierające syrop ryżowy :-) Pozdrawiam
Mgr Sylwia Beyer-Wygońska:
(moim zdaniem to w ogóle nie jest odpowiedź)
Witam, dokładnie tak i nie polecam. choć oczywiście należałoby sprawdzić całkowity jego skład. 

Mgr Elżbieta Sternal:

Witam, jak najbardziej można stosować zamiast cukru syrop ryżowy- powstaje on z ryżu, więc ma witaminy z grupy B, poza tym nie podnosi tak szybko glukozy we krwi. Nie ma nic wspólnego z syropem fruktozowym.


Aby podziękować musisz być zalog

3 comments:

Run-forlife said...

Dziękuję dupeczko za info :*
Tragiczne jest to, że w większości produktów jest tyle śmieci, że jak widzę wypisany sam "cukier" to już się cieszę, bo to chociaż nie jest syrop gf.
A w ogóle jest coś takiego jak sztuczny miód?! Lękam się...

Run-forlife said...

Tak jeszcze w ramach reguły:

어떻게?!

Marta Łukasik said...

Jest, jest, niestety. Wygląda identycznie jak miód prawdziwy, jest za to o połowę tańszy. I zawsze na sklepowych półkach stoi obok miodu naturalnego!