1. Biegaj, bo to modne. Nawet jeśli tego nie lubisz.
Jest boom na bieganie, nie da się ukryć. Biegają wszyscy, młodzi, starsi, prezesi i mechanicy, matki, żony i kochanki. Żeby być na topie, muszę biegać i ja! Chociaż szczerze tego nienawidzę. Nie musisz! Jest milion innych aktywności, nie każdy musi biegać! Sport, który nie daje przyjemności i satysfakcji, a wywołuje jedynie frustrację i męczarnie lepiej odpuścić. Rower, rolki, łyżwy, zumba... Każdy znajdzie coś dla siebie. Jedyne co musisz zrobić, to spróbować - nie raz, nie dwa, bo żeby złapać bakcyla trzeba czasem trochę czasu. Jeśli jednak mimo to, czujesz, że bieganie nie jest dla ciebie - szukaj dalej.
2. Biegaj codzienne. Albo dwa razy dziennie! I każdego dnia więcej niż wczoraj.
Daję tydzień, bardziej wytrwałym dwa, a potem gwarantuję zniechęcenie, przetrenowanie i bardzo możliwe, że kontuzję. W początkowej fazie biegania - fazie totalnego zajarania, chciałoby się biegać dzień w dzień, ile wlezie. A to poważny błąd początkującego. Been there, done that. U mnie padło kolano, na szczęście eliminacja z biegania była tylko tygodniowa. W porę zareagowałam. Cierpliwość i umiar - klucz do sukcesu.