Jedna z najbardziej niedocenianych kasz - kasza jęczmienna, w zupełnie nowej formie - aromatycznych, lekko pikantnych medalionów z papryką i cebulą. Zapach jest bardzo obiecujący i zapewniam - nie rozczarujecie się. Danie posiada też smakowy atest towarzystwa mięsożerców ;)
Medaliony zaspokoją nie tylko żołądek i kubki smakowe, ale także zmysły estetyczne - ich żywy, złoty odcień sam zachęca do skosztowania. Po raz kolejny okazuje się, że może być zdrowo, smacznie i prosto!
Najszybszy, najprostszy i najmniej kłopotliwy przepis jaki widział ten blog. Od momentu wejścia do domu, potrzebowałam 15 minut, żeby danie wylądowało na talerzu.
Pachnie zabójczo, wygląda dobrze i jest to naprawdę lekka, idealna wręcz przekąska na jesienne popołudnie czy kolację, kiedy fajnie byłoby rozpieścić podniebienie czymś ciepłym.
Ciekawi? Do dzieła!
Protein bar to popularna ostatnimi czasy przekąska, która z założenia powinna dostarczać jedzącemu głównie białka, ale też węglowodanów i trochę tłuszczu. Problem jest taki, że zdecydowana większość batonów proteinowych, jest takimi tylko z nazwy. No bo co to za baton białkowy, którego skład zaczyna się syropu glukozowo-fruktozowego lub cukru? Powinien się nazywać w takim przypadku batonem energetycznym. A tak? Zwyczajne kłamstwo.
Inny problem jaki mam kupnymi batonami proteinowymi to oprócz faktycznej zawartości białka i jego stosunku do zawartości cukrów to także skład. Często wzbogacony sztucznymi barwnikami, dodatkami smakowymi, tłuszczami trans. Nawet brzmi mało apetycznie.
Do tego ich cena - jeden 40-60 gramowy baton to cena od 6 złotych wzwyż. Trochę dużo jak na zwykłą przekąskę o mocno przeciętnej jakości odżywczej.
Co powiecie na to, że za niecałego piątaka możecie sobie zrobić w pełni naturalne batony proteinowe, sztuk 5? Brzmi dobrze, nieprawdaż? :)
Batony, które dzisiaj proponuję są tańszą i lepszą alternatywą nie tylko dla tych pseudoproteinowych zapychaczy, ale także dla batonów z twarogu dostępnych w sklepach. Wiecie, tych małych, oblanych masą czekoladopodobną, z horrendalną ilością tłuszczu i cukru.
Największym wyzwaniem przy tworzeniu batonów było uzyskanie odpowiedniej konsystencji, niezbyt suchej, ale też nie za rzadkiej. Problem rozwiązał się za drugim podejściem, kiedy zamiast twarogu chudego użyłam półtłustego. A wykonanie jest tak proste, że wstyd mi, że dopiero teraz nań wpadłam.
Mówię to z czystym sumieniem: jestem z tego przepisu dumna! :)
Z surowego kalafiora! Uwielbiam go chrupać! Pamiętam, ilekroć babcia obierała i kroiła kalafior na cząstki przed gotowaniem, zawsze wyciągałam ręce, żeby co niego zgarnąć. Lubię gotowanego kalafiora, czemu nie. Ale w sałatce zawsze będzie surowy, choćby nie wiem co!
Dzisiaj zjadłam to na śniadanie, razem z pajdą chleba, choć biorąc pod uwagę skład, ta sałatka wydaje się być idealną opcją na kolację, dla tych, którzy są w trybie walki o (utrzymanie) "beach body".