Showing posts with label Mity żywieniowe/Nutritions myths. Show all posts
Showing posts with label Mity żywieniowe/Nutritions myths. Show all posts
6/24/2015
Wyniki ankiety o zdrowym odżywianiu
Jakiś czas temu za pośrednictwem fanpage KGB i prywatnego konta rozpowszechniłam ankietę na temat zdrowego odżywiania. W zasadzie było to moje zadanie z zaliczeniowe z informatyki, ale postanowiłam, że skoro już robię ankietę, to zrobię na temat, który mnie interesuje ;)
12/19/2014
Jak wyjść z zaburzeń odżywiania?
Nie wiem. I konia z rzędem temu, kto opracuje uniwersalną metodę działającą na każdego człowieka. Jest jakiś śmiałek? Tak myślałam.
Pisząc o moim przypadku, chciałam zainspirować innych do walki o siebie, pokazać, że się da, ale też i dla siebie, żeby poniekąd zamknąć ten rozdział. Takie e-katharsis. Minął już prawie rok, od opublikowania tego postu, a nie ma TYGODNIA, żebym nie dostałam wiadomości od kolejnej osoby na życiowym zakręcie. Dzisiejszy tekst jest odpowiedzią na powtarzające się w każdej wiadomości pytania: Jak z tego wyjść? Jak wrócić do normalności? Jak sobie pomóc?
Mimo że wcale nie czuję się ekspertem, napiszę o kilku podstawowych rzeczach, których spróbować powinien każdy, bo po prostu nie zaszkodzą. Dla mnie to już rozdział totalnie zamknięty, zalany w beton i zrzucony na dno Rowu Mariańskiego. Mam duży dystans i swobodnie mogę o tym rozmawiać. Chcąc, nie chcąc, na pewno część treści się powieli z pierwszym postem, ale nie sposób do nich nie nawiązać. A teraz weź głęboki oddech i zapraszam do lektury.
Pisząc o moim przypadku, chciałam zainspirować innych do walki o siebie, pokazać, że się da, ale też i dla siebie, żeby poniekąd zamknąć ten rozdział. Takie e-katharsis. Minął już prawie rok, od opublikowania tego postu, a nie ma TYGODNIA, żebym nie dostałam wiadomości od kolejnej osoby na życiowym zakręcie. Dzisiejszy tekst jest odpowiedzią na powtarzające się w każdej wiadomości pytania: Jak z tego wyjść? Jak wrócić do normalności? Jak sobie pomóc?
Mimo że wcale nie czuję się ekspertem, napiszę o kilku podstawowych rzeczach, których spróbować powinien każdy, bo po prostu nie zaszkodzą. Dla mnie to już rozdział totalnie zamknięty, zalany w beton i zrzucony na dno Rowu Mariańskiego. Mam duży dystans i swobodnie mogę o tym rozmawiać. Chcąc, nie chcąc, na pewno część treści się powieli z pierwszym postem, ale nie sposób do nich nie nawiązać. A teraz weź głęboki oddech i zapraszam do lektury.
4/23/2014
Zakupowe perełki #2
Druga edycja zakupowych perełek. O moich pierwszych odkrycio-zdobyczach możecie poczytać tutaj. Śmiem twierdzić, że nie przebije ich nic, jednak nadal staram się wyłapywać produkty bezpieczne, warte uwagi (i wydanych pieniędzy). Dzisiaj w tematyce zupowo-ekspresowej. Produkty nie tylko zdrowe, ale znacznie ułatwiające codzienne życie na wysokich obrotach, kiedy każda minuta jest na wagę złota. Gotowi, by wpisać je na listę zakupów?
1. Zupa Rzymska
3/24/2014
Stop, wysiadam. Czyli dlatego nie kupię 'Diety bez pszenicy'
2/21/2014
Nie myl luzu z głupotą
Ostro? Nie, nie sądzę.
Staram się promować zdrowy styl życia, mądre i świadome odżywianie, duuużo aktywności fizycznej, ale wszystko to bez popadania w paranoję. Na luzie, żeby sprawiało przyjemność.
O co więc chodzi mi z tym wpisem? O 'oj tam, oj tam, raz na jakiś czas można', 'odrobina na nie zaszkodzi', 'ludzie to jedzą i żyją'. I to wszystko miałoby sens i było logiczne, gdyby faktycznie było co jakiś czas, nie każdego dnia. Jeżeli mówisz sobie tak na każdych zakupach i wkładasz do koszyczka zupę w proszku, (której skład zaczyna mąka pszenna, skrobia modyfikowana, wzmacniacz smaku, a kończą śladowe ilości przypraw i warzyw) albo jogurt owocowy, który jedyne owoce jakie posiada ma narysowane na opakowaniu, wiedz, że coś się dzieje.
Co mnie nie zabije to wzmocni.
11/19/2013
Czytamy składy #1 - substancje słodzące
Update pod wpisem!
Wiecznie powtarzam (truję, wiem), jak ważne jest czytanie etykiet, przed włożeniem jakiegoś produktu do koszyczka. Potrafi to być czasochłonne, ba - upierdliwe, ale pamiętajcie, że robimy to w trosce o nas samych. Bogu dzięki, mamy jeszcze wpływ na to, co jemy :)
Dla mnie takie badanie opakowań jest przyjemnością / hobby (I'm weird, am I not?) i zdecydowanie wolę to od latania po sklepach z ciuchami. Nie wspominając już o dzikiej satysfakcji płynącej ze znalezienia produktu nadającego się do spożycia :)
Jednak czytanie etykiety niczego nie zmieni, jeśli nie będziemy w stanie rozszyfrować tych dziwnych nazw wypisanych (zazwyczaj małym druczkiem) w składzie. A tu potrafią kryć się prawdziwe 'smaczki'. Czego dowodem może być zdjęcie, które jakiś czas temu wrzuciłam na facebook'owy profil KGB:
Substancji sztucznych, dodatków smakowych, polepszaczy, stabilizatorów i konserwantów jest całe mnóstwo, dlatego wiedzę będziemy zdobywać stopniowo. Na pierwszy ogień idą SUBSTANCJE SŁODZĄCE - cukry i syropy.
Wiecznie powtarzam (truję, wiem), jak ważne jest czytanie etykiet, przed włożeniem jakiegoś produktu do koszyczka. Potrafi to być czasochłonne, ba - upierdliwe, ale pamiętajcie, że robimy to w trosce o nas samych. Bogu dzięki, mamy jeszcze wpływ na to, co jemy :)
Dla mnie takie badanie opakowań jest przyjemnością / hobby (I'm weird, am I not?) i zdecydowanie wolę to od latania po sklepach z ciuchami. Nie wspominając już o dzikiej satysfakcji płynącej ze znalezienia produktu nadającego się do spożycia :)
Jednak czytanie etykiety niczego nie zmieni, jeśli nie będziemy w stanie rozszyfrować tych dziwnych nazw wypisanych (zazwyczaj małym druczkiem) w składzie. A tu potrafią kryć się prawdziwe 'smaczki'. Czego dowodem może być zdjęcie, które jakiś czas temu wrzuciłam na facebook'owy profil KGB:
![]() |
| Tutaj aż 3 substancje słodzące: CUKIER, SYROP G-F, GLIKOZYDY STEWIOLOWE. |
Substancji sztucznych, dodatków smakowych, polepszaczy, stabilizatorów i konserwantów jest całe mnóstwo, dlatego wiedzę będziemy zdobywać stopniowo. Na pierwszy ogień idą SUBSTANCJE SŁODZĄCE - cukry i syropy.
9/22/2013
'Zdrowa' żywność, czyli jak producenci robą nas w bambuko - SYROP Z AGAWY
Od jakiegoś czasu panuje boom na zdrową żywność. W sklepach roi się od produktów fit, eko, bio, etc. A jeżeli na coś jest popyt, to trzeba na tym zarobić. Produkt, który początkowo faktycznie był prozdrowotny, zaczyna być produkowany masowo - tanio, szybko, w dużych ilościach, a sprzedawany za kosmiczne pieniądze. Użycie chemicznych dodatków, polepszaczy, cała technologia produkcji i konserwacji zabija większość wartościowych składników. W efekcie otrzymujemy podróbkę, pięknie opakowaną, ale nadal to bezwartościowy bubel - wysoko przetworzone, chemiczne COŚ, a raczej NIC.
Ja też dałam się nabrać.
Subscribe to:
Posts (Atom)


