Wiecie co jest największym sekretem udanych muffinów i całą opoką ich przygotowywania? Ów mistyczna receptura mieszania osobno składników suchych i mokrych padła zupełnie w obliczu braku garów i ochoty na dodatkowe zmywanie ;) I wiecie co? Wyszło znakomicie! Muffiny pięknie wyrastają, są mięciutkie i w sam raz wilgotne w środku. Najlepiej smakują zaraz po upieczeniu, jeszcze ciepłe, mają wtedy rozkosznie chrupiącą skórkę.
To, że zdrowe to już standard, więc nawet nie będę nad tym się rozwodzić. Natomiast polecam serdecznie osobom, które w nowym roku postanowiły rozpocząć przygodę, ze zdrowym odżywianiem,a nie mają doświadczenia w kuchni. Zaczynając od tak prostego przepisu, nie zrazicie się, a przekonacie, że zdrowe to też smaczne i proste! Happy New Year!
Bo tak, jadłam te muffiny właśnie na noworoczne śniadanie :)

