Showing posts with label Motivation. Show all posts
Showing posts with label Motivation. Show all posts

8/11/2016

Piętnaście twarzy lunchboxa


W ciągu tygodnia to właśnie pudełka stanowią moje główne źródło energii. Trudno jest mi położyć się spać, jeśli lunchbox na jutro nie leży jeszcze gotowy w lodówce. Rozumiem jak mało kto, jak trudno w życiu zabieganego człowieka znaleźć czas na gotowanie i planowanie posiłków na kilka następnych dni. Stąd większość propozycji, które dzisiaj przedstawiam powstaje na zasadzie recyklingu tego, co już w domu jest / zostało z wczoraj / leży i czeka na eksploatację. 
Nie podaję też pełnych receptur, proporcji, przypraw. Ten wpis ma być głównie inspiracją i pokazać, że przygotowanie zdrowego posiłku do pracy / szkoły to nie jest żadna filozofia, a kwestia wyboru i odrobiny sprytu.
A tak w ogóle to praktycznie każdego dnia cykam zdjęcie mojego pudełka z prowiantem i mam tych różnych opcji kilkadziesiąt w zanadrzu. Większość z nich raczej nie wygląda, dlatego dzisiaj piętnaście. Choć to z pewnością nie koniec.

4/20/2016

Kiedy boli kręgosłup... WSTAŃ!

źródłó


Dopiero wtedy, kiedy już boli, zaczynamy się o niego martwić. Tabletki przeciwbólowe, szukanie wygodnej pozycji, rehabilitacja, czasem operacja. Dużo lepszą opcją jest zapobieganie takim sytuacjom, czyli stara, dobra profilaktyka! Brzmi jak utarty frazes, ale czy naprawdę nie łatwiej jest zapobiegać niewielkim kosztem i nakładem pracy niż wydawać ogromne pieniądze na leczenie i cierpieć z powodu bólu? No właśnie. Dzisiaj kilka prostych, praktycznych porad, jak zadbać o kręgosłup.

7/22/2015

Healthy lifestyle latem - łatwiej czy trudniej?



Pytanie zakiełkowało mi w głowie, gdy stanowczo odmówiłam zjedzenia obiadu, a chwilę potem zaczęłam ślinić się na widok porcji lodów waniliowych z bakaliami.

Doszłam do następujących wniosków:

6/24/2015

Wyniki ankiety o zdrowym odżywianiu



Jakiś czas temu za pośrednictwem fanpage KGB i prywatnego konta rozpowszechniłam ankietę na temat zdrowego odżywiania. W zasadzie było to moje zadanie z zaliczeniowe z informatyki, ale postanowiłam, że skoro już robię ankietę, to zrobię na temat, który mnie interesuje ;) 

4/02/2015

Easy & fast way of cooking



I know the deal - you're busy with work, school, gym & hobbies, life basically. The last thing you want to do is to spend hours in the kitchen trying to stay healthy and eat tasty food. Well, guess what - there's an easy and quick way to prepare your meal. I've recently started to cook two items at the same time: rice or favorite kind of groats in a pot, and veggies above them. You can call it lazy, I call it time efficient ;) I'd also like to share my recent discovery: the steamed kale. Man, that's tasty!

12/19/2014

Jak wyjść z zaburzeń odżywiania?

Nie wiem. I konia z rzędem temu, kto opracuje uniwersalną metodę działającą na każdego człowieka. Jest jakiś śmiałek? Tak myślałam. 
Pisząc o moim przypadku, chciałam zainspirować innych do walki o siebie, pokazać, że się da, ale też i dla siebie, żeby poniekąd zamknąć ten rozdział. Takie e-katharsis. Minął już prawie rok, od opublikowania tego postu, a nie ma TYGODNIA, żebym nie dostałam wiadomości od kolejnej osoby na życiowym zakręcie. Dzisiejszy tekst jest odpowiedzią na powtarzające się w każdej wiadomości pytania: Jak z tego wyjść? Jak wrócić do normalności? Jak sobie pomóc?
Mimo że wcale nie czuję się ekspertem, napiszę o kilku podstawowych rzeczach, których spróbować powinien każdy, bo po prostu nie zaszkodzą. Dla mnie to już rozdział totalnie zamknięty, zalany w beton i zrzucony na dno Rowu Mariańskiego. Mam duży dystans i swobodnie mogę o tym rozmawiać. Chcąc,  nie chcąc, na pewno część  treści się powieli z pierwszym postem, ale nie sposób do nich nie nawiązać. A teraz weź głęboki oddech i zapraszam do lektury.

5/26/2014

Rossman Run - Bieg Ulicą Piotrkowską



W minioną sobotę (tj. 24.05.2014) wzięłam udział w dwunastej edycji Biegu Ulicą Piotrkowską. W Łodzi mieszkałam przez jakiś czas, więc ten bieg był dobrym powodem, by odwiedzić 'stare śmieci'. 

Aby móc w pełni wytłumaczyć, czym był dla mnie ten start, muszę w kilku słowach naświetlić, przez co przechodziłam przez kilka ostatnich miesięcy. Od lutego borykałam się z kontuzją łydek, dokładniej mięśnia płaszczkowatego. Nogi były ciężkie, obolałe i nawet chodzenie sprawiało ból. Był lekarz, fizjoterapeuta, suplementacja, rozciąganie, jednak najlepszym lekarstwem okazał się czas. Po około dwóch i pół miesiącach wróciłam do lekkiego truchtania, ale opatrzność chyba nie była z tego zadowolona. Zaczęły się problemy z kręgosłupem, piszczelami, a na sam koniec z kolanem. Na bieg w Łodzi zapisałam się jakieś 2 miesiące temu, święcie przekonana, że do tego czasu będzie już wszystko ok. No nie było. Ostatnie dłuższe truchtanie przed sobotnim biegiem miało miejsce w poniedziałek i na drugi dzień kolanowego szału nie było. Na bieg jechałam w zasadzie z duszą na ramieniu i wcale nie było mi do śmiechu. Ostatni raz dychę przebiegłam ponad trzy miesiące temu...

3/27/2014

BEZPŁATNE spotkania dotyczące zaburzeń odżywiania


Kilka dni temu otrzymałam maila z informacją o możliwości bezpłatnego uczestnictwa w warsztatach dotyczących zaburzeń odżywiania. Jak wiecie, sama przez to przeszłam i jeżeli tylko pojawi się możliwość, żeby pomóc komuś z tego wyjść, będę krzyczeć o tym głośno. Warsztaty organizuje całkiem nowa fundacja, z kapitalnym, pełnym zapału i świeżych pomysłów zespołem - psychologami, lekarzami, farmaceutami. Warsztaty stworzone są nie tylko dla osób dotkniętych zaburzeniami odżywiania, ale także (a być może przede wszystkim) dla rodziców, krewnych, znajomych takich osób, dla nauczycieli, wychowawców. 

3/01/2014

10 sposobów, by znienawidzić bieganie

1. Biegaj, bo to modne. Nawet jeśli tego nie lubisz. 


    Jest boom na bieganie, nie da się ukryć. Biegają wszyscy, młodzi, starsi, prezesi i mechanicy, matki, żony i kochanki. Żeby być na topie, muszę biegać i ja! Chociaż szczerze tego nienawidzę. Nie musisz! Jest milion innych aktywności, nie każdy musi biegać! Sport, który nie daje przyjemności i satysfakcji, a wywołuje jedynie frustrację i męczarnie lepiej odpuścić. Rower, rolki, łyżwy, zumba... Każdy znajdzie coś dla siebie. Jedyne co musisz zrobić, to spróbować - nie raz, nie dwa, bo żeby złapać bakcyla trzeba czasem trochę czasu. Jeśli jednak mimo to, czujesz, że bieganie nie jest dla ciebie - szukaj dalej.

2. Biegaj codzienne. Albo dwa razy dziennie! I każdego dnia więcej niż wczoraj.


   Daję tydzień, bardziej wytrwałym dwa, a potem gwarantuję zniechęcenie, przetrenowanie i bardzo możliwe, że kontuzję. W początkowej fazie biegania - fazie totalnego zajarania, chciałoby się biegać dzień w dzień, ile wlezie. A to poważny błąd początkującego. Been there, done that. U mnie padło kolano, na szczęście eliminacja z biegania była tylko tygodniowa. W porę zareagowałam. Cierpliwość i umiar - klucz do sukcesu.


2/21/2014

Nie myl luzu z głupotą



Ostro? Nie, nie sądzę.
Staram się promować zdrowy styl życia, mądre i świadome odżywianie, duuużo aktywności fizycznej, ale wszystko to bez popadania w paranoję. Na luzie, żeby sprawiało przyjemność.

O co więc chodzi mi z tym wpisem? O 'oj tam, oj tam, raz na jakiś czas można', 'odrobina na nie zaszkodzi', 'ludzie to jedzą i żyją'. I to wszystko miałoby sens i było logiczne, gdyby faktycznie było co jakiś czas, nie każdego dnia. Jeżeli mówisz sobie tak na każdych zakupach i wkładasz do koszyczka zupę w proszku, (której skład zaczyna mąka pszenna, skrobia modyfikowana, wzmacniacz smaku, a kończą śladowe ilości przypraw i warzyw) albo jogurt owocowy, który jedyne owoce jakie posiada ma narysowane na opakowaniu, wiedz, że coś się dzieje. 



Co mnie nie zabije to wzmocni.

2/04/2014

Stop & stare



Wiecznie zaganiana. Ostatnie dni (i noce) zlewały się w całość, gdzieś pomiędzy pracą, nauką a treningami na półgębka. W końcu udało się usiąść na dupie i pomyśleć. W pociągu. Dwie godziny dla mnie. Za dużo myśli, żeby spać, z drugiej strony potworne zmęczenie niepozwalające na cokolwiek produktywnego. Zatem muzyka w uszy, gazeta, odruchowo wzrok co chwilę wędruje za okno. Odkładam gazetę. Rozglądam się dookoła. Starszy pan zajął cały 'czteropak' dla siebie. 'To takie moherowe' - myślę.

1/14/2014

Zaburzenia odżywiania i życie po, czyli o tym, jak prawo jazdy uratowało mi życie

Jedni wrzucają swoje zdjęcia 'przed' i 'po', motywując do zmian, dbania o siebie. Ja postanowiłam opisać swoje psychiczne PiP, być może komuś to otworzy oczy i pomoże walczyć o swoje życie ;)

Patrząc na mnie dziś, ktoś prędzej powiedziałby, że całe życie borykam się z raczej z nadwagą i obżarstwem aniżeli w drugą stronę. A tak właśnie było. W moje osiemnaste urodziny ważyłam równo 43 kilogramy.

Ciężko powiedzieć, kiedy się zaczęło. Jeszcze w gimnazjum wcinałam wszystkie słodycze, chipsy, przytyłam, ogarnęłam się i zrzuciłam co nieco (nie były to duże wahania wagi, wszystko nadal w granicach szczupłej sylwetki). Wtedy też przestawiłam się na zdrowe jedzenie. Może nie w takim stopniu jak obecnie, bo i wiedza była mniejsza, ale gdzieś, coś już świtało.

A potem wyjechałam.

11/22/2013

Mój pierwszy raz - euforia biegacza + recenzja

Słyszałam o tym zjawisku, ale nigdy nie zagłębiałam się w temat. Uznałam, że chodzi po prostu o pobudzenie endorfinami w czasie treningu i po jego zakończeniu. Czuję to zawsze po aktywności fizycznej - uczucie genialne i uzależniające. Jednak to, co poczułam wczoraj to coś zupełnie innego...
Wczoraj nie byłam nawet w stanie tego opisać. Byłam gdzieś w przedsionku nirwany. Nigdy przedtem nie czułam czegoś podobnego. Pomijając to, że cały bieg był niemal idealny, od początku biegło mi się wspaniale, to z każdym kilometrem proporcjonalnie stawałam się coraz szczęśliwsza. Tak! To idealne określenie! Biegnąc, byłam przeszczęśliwa! Do cebulek włosów po mały palec u stopy. 




11/07/2013

Bycie FIT vs. codzienność, czyli dlaczego nie wszyscy są królami fitnessu?

Siedzę tak sobie wczoraj, a w zasadzie leżę - styrana po treningu i myślę - przecież to takie piękne uczucie, dlaczego tak wielu ludzi nie ćwiczy? To najbanalniejsza forma sprawienia sobie radości i przyjemności. Tak, jestem uzależniona. I kiedy z przyczyn niezależnych ode mnie (nawał obowiązków, pogoda, nagła zmiana planów - ktoś / coś) nie mogę odbyć zaplanowanego treningu jestem po prostu chora. 
Powiem więcej, jestem zła jak osa i rozdrażniona jak kobieta podczas PMS (nie miewam PMS, żeby było jasne :P). Dla mnie trening i zdrowe odżywianie to już nieodłączny element życia. Chociaż jak tak pomyślę, to w zasadzie moje życie samo w sobie ;) Idea jest piękna - pielęgnacja ciała i umysłu; zdrowie i uroda; sprawność i spokój ducha.

Skoro to takie banalne i proste z założenia, dlaczego po ziemi nie chodzą sami królowie i królowe fitnessu? 
Ano. To, co proste w teorii, zazwyczaj najtrudniej jest wdrożyć w życie. I o ile człowiek posiada wiedzę na temat zdrowego żywienia, choćby najbardziej podstawową, to i tak w sklepie łapczywie wyciąga ręce po kolorowe napoje, chrupiące chipsy, ociekające tłuszczem pączki i rozpływające się w ustach czekoladki. [Ślinianki zaczęły pracować? Moje tak ;)] Dlaczego tak się dzieje? Bo człowiek lubi sobie dogadzać, a nie lubi wyrzeczeń. 'Pyszne' jedzenie i wieczór przeleżakowany przed Tv dają mu poczucie złudnej przyjemności.

źródło

10/30/2013

Runner's World - recenzja



Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, przeglądając Runner's World to mała ilość reklam. Są, owszem, ale w porównaniu do Twojego Stylu (kiedyś kupowałam go nałogowo) mam wrażenie, że nie ma ich w ogóle. Duży plus ;) Czy są jeszcze jakieś? Tak! I to całkiem sporo ;) 

10/02/2013

KGB poleca - SKAKANKA

Skakanka (jumping rope = skipping rope), jedna z pierwszych zabawek dzieciństwa. Przynajmniej za moich czasów popołudnia spędzało się na powietrzu, gdzie grało się w piłkę, gumę, klasy i skakało właśnie na skakance. Wstyd się przyznać - nigdy nie wychodziło mi to dobrze. Zawsze z podziwem i zazdrością oglądałam filmiki, na których ludzie wyczyniali cuda ze skakanką.

Mniej więcej pół roku temu kupiłam sobie skakankę, zupełnie przypadkiem, spontaniczna decyzja. I nauczyłam się! Skaczę prawie jak bokserzy:P Bez szalonych ewolucji, ale śmiało mogę powiedzieć, że idzie mi nieźle. Jak się nauczyć? Są filmiki na YT: fitappy, Zuzka. Oglądamy, ale najważniejsze to ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć. Próbować, aż złapie się rytm. Ja w pewnym momencie załapałam: 'aaaa więc to tak trzeba' :D Nastąpiła fala radości, wybuch endorfin, jakbym rozwiązała jakąś zagadkę wszechświata :P Małe sukcesy!

Korzyści z używania skakanki? 

9/27/2013

Run Lola, run!



Bieganie. Subiektywnie.

Dla mnie to nie tylko spalanie kalorii. To bycie sam na sam ze sobą, oczyszczanie głowy, porządkowanie myśli.Pokonywanie własnych słabości i bicie osobistych rekordów. Nawet te niewielkie dają nieziemską satysfakcję.

Moje bieganie zaczęło się jakoś na początku liceum (5-6 lat temu, kto by liczył? :P). Ubzdurałam sobie, że zrobię szpagat. A jak się na coś uprę, nie ma bata. Zaczęłam się więc rozciągać. Żeby się dobrze i bezpiecznie rozciągać, należy wcześniej porządnie rozgrzać mięśnie, a co może być do tego lepsze od biegania? I tak to poszło. Szpagaty się zrobiły, a bieganie zostało. W zasadzie to taki constans w moim życiu. Ulegam chwilowym zauroczeniom (joga, rower, interwały), robię długie przerwy (nawet roczną!), ale koniec końców zawsze do tego truchtania wracam.
W klasie maturalnej, od wiosny biegałam niemal codziennie. Teraz biegam zdecydowanie rzadziej, raz lub dwa w tygodniu. I chyba wyszło mi to na dobre. Zwiększyłam dystans, poprawiłam czas. I bardziej mi się chce. Odczuwam z tego biegania więcej przyjemności. O braku kontuzji nie wspominając :)
A propos kontuzji! Biegałam sobie kiedyś kulejąc lekko i dogonił mnie jakiś starszy pan. Opierniczył na czym świat stoi i powiedział mnóstwo mądrych rzeczy. Potruchtaliśmy jeszcze kawałek razem rozmawiając. Okazało się, że ten starszy pan (naprawdę starszy) jest maratończykiem. Biegł nawet na 100 km!
Zakazał mi biegania na tydzień, polecił maść na kolano (Naproxen, jak coś :) ) i pobiegł dalej. Strasznie inspirujące było to dla mnie spotkanie. A ja nawet nie zapytałam o imię owego Pana Maratończyka :(

A teraz kilka konkretów.